ogólne

Q: Skąd nazwa The Pinkerettes?

A: Tomasz (ojciec) przetłumaczył dwie książki Stevena Pinkera, więc kiedy Filip (syn), który jest muzykiem gitarzystą (analogicznie do artysta malarz) w zespole Coroecho, zainspirował Tomasza do tworzenia muzyki, Tomasz postanowił upiec dwie pieczenie w jednym piecu (slangowa nazwa wzmacniacza gitarowego) i pisać teksty promujące myśl Pinkera - stąd The Pinkerettes. Dzięki temu łatwiej nam będzie odpowiadać na klasyczne pytanie "Co chcecie przekazać swoją muzyką?" - to, co można znaleźć w książkach Pinkera i częściowo na naszej stronie (za jakiś czas).

Q: Macie zgodę Pinkera?

Tak.

Q: Skąd podnazwa Orphaned by Genesis?

A: Tomasz w młodości namiętnie słuchał Wielkiej Czwórki: Genesis, Yes, King Crimson i Pink Floyd. Kiedy Richard Branson postanowił zabić rocka progresywnego i postawił na punk i New Wave, Tomasz wpadł w rozpacz i prawie przestał słuchać muzyki. Podnazwa Orphaned by Genesis arogancko sugeruje, że z pomocą Filipa i - przede wszystkim! - Ignacego Tomasz sam sobie zrobił porównywalną muzykę. Z drugiej strony wśród przedpremierowej publiczności rzeczywiście pojawiły się skojarzenia z Genesisem (Discounted Blessings i Liberal Anthem), Yesem (Liberal Anthem od 3:09) i Floydami (Marginal Music).

Q: Skąd podpodnazwa And Then There Were Two?

A: And Then There Were Three to tytuł dziewiątej płyty Genesisu po odejściu Steve'a Hacketa. Resztę wyjaśniamy w innym miejscu.

Q: Dlaczego nie ma perkusji?

A: Tomasz uznał, że w ten sposób uda mu się zmieścić więcej efektów harmonicznych i brzmieniowych, kosztem rytmu. Filip, a zwłaszcza Ignacy, wybitny aranżer, producent i klawiszowiec, byli temu przeciwni.

Q: Czy Tomasz obraziłby się za ksywkę człowiek-d-mollka?

A: Nie. Rzeczywiście wszystkie utwory poza jednym są albo zaczynają się w d-moll. Tomasz uznał, że w ten sposób łatwiej będzie uzyskać wrażenie spójności płyty, która zawiera utwory dosyć różne konstrukcyjnie.

okŁADKA

Q: Po co waleczny aniołek zeskakuje z kolumny?

A: Nie uznajemy XIX-wiecznej metody interpretacyjnej "co poeta miał na myśli" - poetą byłaby tutaj znakomita graficzka Jagna Firek-Matuszewska, prywatnie żona Ignacego - ale podejrzewamy, że aniołek zeskakuje z Niebios Rozumu na proscenium doczesnego żywota w tym celu, aby nas bronić przed irracjonalizmem, populizmem, demagogią, autorytaryzmem i burzeniem naszej cywilizacji, a może nawet przed taką jedną partią.

Q: Cóż to za dziwnym liternictwem napisana jest nazwa zespołu?

A: Ta zaprojektowana przez Jagnę czcionka, którą nazwaliśmy pinkerycą, odwołuje się do nazwy zespołu Genesis na okładkach płyt "Nursery Cryme" i "Foxtrot". Skojarzenia z Monty Pythonem, które się pojawiły u przedpremierowej publiczności, są jak najbardziej uzasadnione, bo projekty tamtych okładek były utrzymane w surrealistycznym duchu.

Q: O co chodzi z tymi nutkami na tylnej okładce, które zamiast główek mają móżdżki?

A: To brainy notes. Według nas w każdej główce nuty jest mózg i myśmy go tylko wydobyli na wierzch, aby pokazać, że muzyka może zawierać pinkerowskie treści.